Zwolnieni z pracy przez Facebooka.

Obecność, a ściślej mówiąc posiadanie profilu, na portalach społecznościowych służy zabawie, poznawaniu ludzi. To nasze internetowe ja. Nie do śmiechu jednak było tym, którzy przez Facebooka stracili pracę.

Pani Elżbieta Wiśniewska, była już prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkarskiego, przez wpisy na facebooku straciła pracę. Wymieniała się ze znajomymi komentarzami na temat katastrofy smoleńskiej. Hanna Gronkiewicz-Waltz zwołała nadzwyczajne posiedzenie rady nadzorczej, która odwołała Wiśniewską ze stanowiska prezesa MPT. Do zwolnienia w dużej mierze przyczynił się…Facebook. Stworzono specjalną grupę „Żądamy zwolnienia Elżbiety Wiśniewskiej, prezes MPT”. Był w niej sam Czesław Bielecki.

O wielkim pechu może mówić były pracownik Banku Spółdzielczego w Suszu, który po dwóch latach, z dnia na dzień stracił pracę, a wszystko przez jedno zdjęcie umieszczone na portalu NK.  Fotografia widniała na portalu dwa tygodnie, a był na niej poszkodowany, na tle swojego boksu w pracy. Mężczyzna został wezwany do pani prezes, po tym jak ta dostała anonim od klienta, który napisał, że na podstawie zdjęć, jakie znalazł na NK, stracił zaufanie do banku. Pracownik został od razu zwolniony, nie pomogły tłumaczenia, że na fotografii nie ma logo firmy. Na odchodnym pani prezes pokazała mężczyźnie jeszcze kilka zdjęć, w tym jedno, na którym ma on piwo i powiedziała, że bankierowi takie zachowanie nie przystoi.

Czy takie zwolnienia są zgodne z prawe? Jak przyznaje prawnik Lidia Szczęsna-Jędrych, przyczyną zwolnienia jest utrata zaufania do pracownika. Powinna być ona obiektywna. W obu przypadkach ciężko się tej obiektywności doszukać. -Wypowiedzenie umowy w sytuacji, gdy pracownik na eksponowanym stanowisku w czasie prywatnym zachowuje się w sposób nieprzyzwoity, naruszający dobre imię firmy, którą reprezentuje zawsze budzi dużo emocji. Granice dopuszczalnego swobodnego zachowania są jednak nieostre. Nie ma możliwości postawienia sztywnej granicy pomiędzy tym co jest dozwolone, a tym co będzie wiązać się z negatywnymi dla pracownika konsekwencjami. To kwestia subiektywna. Nie jest możliwe przyjęcie jednego określonego kryterium. Będzie to zależeć od stanowiska, od funkcji, od zakresu obowiązków, od konkretnego zdarzenia. Granice dopuszczalnego zachowania poza godzinami pracy, może określać umowa o pracę z pracownikiem, w której strony wskażą, jakie zachowania/aktywności będą niepożądane-.